Przerysowane i wymuskane fotki na Instagramie, potrafią pozbawić Cię poczucia własnej wartości, sensu istnienia i przede wszystkim, ograniczają Twoje możliwości. Każdego dnia stykamy się ze zdjęciami perfekcyjnych twarzy o świcie, szczupłych nóg o zachodzie słońca i pięknych posiłków w porze obiadowej. Jeśli chcesz raz na zawsze przestać wartościować swoją egzystencję na podstawie fotografii, które wrzuca Influencerka lub celebrytka, musisz przeczytać książkę, której recenzję znajdziesz poniżej.

Premiera książki: „Challenge accpeted” autorstwa Celeste Barber, ukaże się nakładem wydawnictwa Muza, 19 czerwca.

Challenge accepted – Celeste Barber – rzuca wyzwanie celebrytom?

Celeste Barber napisała książkę o sobie i o życiu na Instagramie. Jej profil w tym serwisie śledzi ponad 5 milionów osób. Czemu zawdzięcza tak wielką publikę? Wyśmiewa gwiazdy, parodiując ich zdjęcia w bardzo zabawny i wymowny sposób. Pokazuje, że idealne życie istnieje tylko w bajkach i na kontach celebrytów. Mówi o tym, jak fajne jest bycie częścią społeczności Instagrama, bez potrzeby wrzucania tam pięknie aranżowanych i sztucznych zdjęć. Ale o czym konkretnie jest książka? Co możemy w niej znaleźć i jakie lekcje dla siebie wyciągnąć?

Nie ukrywam, że kocham śliczne zdjęcia kawy, książek i natury. Nie ukrywam, że sama staram się takie wrzucać na swoje konto. Nie ukrywam, że sprawia mi to frajdę. Jednak summa summarum, w żaden sposób nie poprawia to mojego samopoczucia. Nie poprawia go również 100 lajków lub nowy obserwujący. Poprawia je to, że mogę napawać się wrzucanymi widokami na żywo i pić kawę, której smaku nie odda najlepiej i najdłużej robiona fotka.

Ale wiele osób podchodzi do Instagrama w chory sposób. Obserwują konta, które robią cudowne fotografie, filmy i relacje. Śledzą idealnych ludzi. Wartościują siebie poprzez kolejne obejrzane fotki, filmy i stories. Wpadają w depresję z powodu swojej sylwetki lub wagi, bo ulubiona celebrytka jest taka szczupła, młoda i urodziwa. Popadają w załamanie, bo nie dorównują jej nawet w połowie. I po co?

Jedynym sposobem, na zrozumienie, że Insta to tylko apka, że to tylko wymuskane grafiki i video, jest wejście do tego świata na poważnie. Założenie konta i robienie tych pięknych zdjęć i filmów. Wrzucanie ich, poświęcanie czasu na szukanie idealnych hasztagów i innych opcji, które zwiększą popularność postu. Jeśli w ciągu tygodnia powiecie, że macie dość, zapewne w tym samym czasie zrozumienie, jak piękne życie prowadzicie, bez wciskania ludziom kitu i ściemy, jakiej to pięknej kolacji nie jedliście lub wyspy nie zwiedziliście. Oczy Wam się otworzą, zapewniam.

Challenge accepted – recenzja książki

Odbiegłam od tematu, bo recenzja książki „Challenge accepted” powinna być już w połowie napisana. Wracam do niej i zapraszam do przeczytania… ze zrozumieniem ;).

Lektura podzielona jest na kilkanaście rozdziałów. W każdym z nich, Celeste opisuje jakieś śmieszne wydarzenia ze swojego życia. W chwili, gdy miały one miejsce, nie było jej do śmiechu, ale po czasie okazuje się, że to całkiem zabawne sytuacje i postanawia „przylukrować” je swoim ciętym językiem. Momentami płakałam z rozbawienia, a czasami pukałam się w czoło mówiąc do siebie: „Ogarnij się. Nie bierz tego na serio, bo to tylko lajki, a Twoje życie jest tu i teraz”.

Dlaczego warto przeczytać „Challenge accepted”?

Przede wszystkim po to, by zobaczyć, jak fajnie jest mieć dystans do siebie i do świata. Jak nie brać wszystkiego na serio i cieszyć się ze swoich wpadek, a wyśmiewać tych, którzy pokazują tylko te perfekcyjne ujęcia i życie. Celeste to bez wątpienia wulkan pozytywnej energii i dobrego humoru. Już nie raz miałam do czynienia z książkami w podobnym klimacie, ale dotyczącymi innej tematyki. Mimo wszystko, Pani Barber pozostanie moim autorytetem w wielu kwestiach. Począwszy od Instagrama, a skończywszy na blogu.

Za egzemplarz recenzencki i możliwość przeczytania książki przed premierą, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza.

Publikacja znajdzie się w księgarniach 19 czerwca.