Każdy, kto choć raz został obdarowany krytyką, na pewno zadaje sobie takie lub podobne pytania. Krytyka dotyka nas każdego dnia, mimo że często mylimy ją z oceną albo odwrotnie. Dziś chciałam porozmawiać o tym, z jakiego powodu bardzo ważne jest prawidłowe radzenie sobie z krytyką i odpowiednia reakcja na nią.

Krytyka – kiedy faktycznie ktoś krytykuje?

Na samym wstępie zaznaczam, że krytyka to zwracanie uwagi, negowanie czyjegoś sposobu bycia lub zachowania w danej sprawie. Z kolei ocena może być albo pozytywna albo negatywna. Poniżej wypiszę kilka przykładów każdej z tych interakcji.

Krytyka

  • „ — Robisz to źle! Nie nadajesz się do tego i nie wiem, dlaczego w ogóle się za to wziąłeś!”.
  • „ — Wyglądasz okropnie, to Cię poszerza. Nie umiesz się ubrać, nosisz ubrania, jak ze średniowiecza!”.

Ocena

  • „ — Moim zdaniem, nie jest Ci w tym do twarzy”.
  • „ — Ja tam bym na jej miejscu nie poszła. Okropny pomysł”.

Jak widzicie na powyższych przykładach, typowa, nietaktowna krytyka rani i czasami działa podobnie, jak nóż wbity prosto w serce. Oczywiście, chodzi o symboliczny organ. Z kolei ocena to po prostu wyrażenie swojego zdania – na plus lub na minus.

Dlaczego krytyka boli?

Właśnie, to chyba kluczowe pytanie, które sobie stawiamy, by nie tylko wzmocnić się psychicznie przed atakiem, ale i wiedzieć, z czego się bierze ten paniczny lęk przed krytyką i jej następstwami. Nic nie bierze się znikąd, więc nasze reakcje na przykrości kierowane w stronę naszej osoby, mają swój początek już w dzieciństwie. Surowe wychowanie, wymagania, które stawiali nam rodzice, niepowodzenia… Tego typu sytuacje zamiast nas budować, rujnują naszą samoocenę. W dorosłe życie wchodzimy myśląc, że nareszcie nikt nie będzie stawiał nam wymagań, bo stajemy się panami własnego losu. Żyjemy w takiej idylli niezależności od oceny i krytyki, że kiedy ta się pojawia, nie potrafimy walczyć i odbić jej od siebie.

Pamiętajmy, że wiele osób nieświadomie nas krytykuje, myśląc że jedynie oceniają. Takie niepoprawne interpretowanie obydwu tych interakcji, sprawia że ocena jest wszechobecna i wtedy prawdziwa, szczera krytyka zamienia się w uszach pokrzywdzonego w ocenę i rujnuje jego pewność siebie i wiarę we własne możliwości. Dodatkowo, świat, który z każdej strony reguluje nasze poczucie pewności za pomocą lajków, obserwatorów czy liczb na koncie w banku lub mediach społecznościowych, przyczynia się do osłabienia psychiki i nieumiejętność prawidłowego interpretowania konstruktywnych porad.

Dlaczego boimy się krytyki?

Zwrócenie uwagi, ostrzeżenie lub doradzenie, jak zrobić coś inaczej, traktujemy jako atak. Tego typu odbijanie piłeczki wykańcza nas psychicznie. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, więc za wszelką cenę chcemy unikać wystawiania się na tego typu ataki. Dlatego tracimy swoją indywidualność. Dopasowanie się do grupy i bycie takim jak wszyscy, jest łatwe. Głos ogółu staje się naszym głosem, nie musimy nikomu się tłumaczyć i robimy to, co inni, i tak samo jak oni. Nie ma więc opcji, by ktoś nas ocenił lub skrytykował, bo dla wygody mieszamy się z tłumem.

Na pewno sami zauważacie, jak trudno w dobie obecnej o kogoś, kto się wyróżnia. Nie mówię o stylu ubierania się lub zachowania, ale o pewne wartości intelektualne, takie jak poglądy na dane trendy, politykę, religię lub inne dziedziny życia. Nie ma teraz osób, które w pełni potrafią wyrażać siebie, bronić swoich poglądów. Boimy się bycia sobą, bycia indywidualną personą, bo boimy się krytyki i zranienia.

Zaraz znajdzie się ktoś, kto powie, że nie mam racji. Przecież non stop promuje się jakieś wartości – równouprawnienie, tolerancja itp. Tak, ale to głos tłumu, głos ogółu. Wiele ludzi utożsamia się z danym ruchem, bo nie chce pokazać swojego prawdziwego zdania. Gdyby to zrobili, zostaliby stłamszenie, ocenieni i poddani osądowi innych.

Autokrytyka i autoocena – cisi zabójcy

Wracając do tematu wyróżniania się i indywidualności, nie sposób pominąć naszego wkładu w to jacy się stajemy. Kiedy jesteśmy inni o tłumu, od razu w naszej głowie pojawia się jakaś destrukcyjna myśl.

„ — Jestem inny, czyli gorszy”.

„ — Nie zgadzam się z ich zdaniem, więc nie mam racji. Za mało wiem, są lepsi ode mnie, dlatego lepiej zrobię, siedząc cicho”.

Auto-sabotaż to najgorsze, co możemy zrobić dla siebie i swojego zdrowia umysłowego. Czasami to nie ocena innych nas boli, tylko nasze własne myśli. To, co o sobie myślimy, przypisujemy też innym ludziom.

Jak przestać się bać krytyki?

Nie rzadko bywa tak, że to my krytykujemy innych, nieświadomie. Takie destrukcyjne zachowanie nie tylko odbija się na zdrowiu osoby, do której „coś mamy”, ale i na naszej psychice. Pamiętaj, że ciągłe ocenianie innych, to tak naprawdę wytykanie im błędów, które widzimy u siebie, ale łatwiej nam dostrzec je u tamtej osoby. Automatycznie więc wybraniamy się od odpowiedzialności za swoje zachowanie, oskarżając i atakując niewinne osoby.

W sytuacji, gdy to my boimy się oceny, jedyne wyjście to stawienie jej czoła. Nie możemy pozwolić na to, by ktoś miał wpływ na nasze samopoczucie wewnętrzne, duchowe. Mam nadzieję, że ten cytat, da Wam trochę motywacji do tego, by przestać brać do siebie widzimisię innych.

Pamiętaj, że jesteś cały czas tą samą osobą. Nie piękniejesz od moich słów i nie brzydniesz, gdy ktoś Cię obrazi. Dlaczego więc Twojego samopoczucie zależy od czyjejś opinii?

— Miłość według przepisu, czyli słodko-gorzkie cappuccino.